Aresztowali Polańskiego za sprawki sprzed 30 lat. Wielki szok, wielkie poruszenie. W sieci, w świecie sztuki i w rodzinie (mamusi nie podlinkuję). Nawet prezydenta ruszyło! I ekspertów karnistów.
Przebijam się przez polskie szaleństwo na Twitterze. Będzie ekstradycja, rzuca Michał Kolanko. Szok. Ale może zrobi się szum medialny na miarę OJ-a, znów Kolanko. Nadzieja. Skoro nie wpuścili Zakopowera do USA , to może Polańskiego też nie wpuszczą, to Grzegorz Osiecki z “Dziennika”. Hahaha. Sympatyczne hahaha. A to Azrael: To jak? Romana bronimy jako twórcę, Polaka czy Żyda? Bo że bronimy – to jasne. Za “Pianistę”, za “Rosemary baby”, za “Chinatown”….
Jasne? A czemu właściwie jasne? Bo jest Polakiem? Bo jest wielkim reżyserem? Bo go znają i cenią na Zachodzie jako jednego z niewielu Polaków? A gdyby był Niemcem? Wielkim niemieckim reżyserem, który nakręcił “Pianistę” (to dopiero by było!), “Rosemary baby” i “Chinatown”? Albo coś jeszcze większego, wspanialszego, bardziej genialnego? Co wtedy? Też byśmy kładli się Rejtanem na amerykańskim lotnisku, gdzie nasz artysta pewnie wkrótce zawita? No pewnie, że nie!
To tylko głupia solidarność narodowa każe nam bronić człowieka, który, jak wskazują wszystkie znaki na niebie i ziemi, zrobił rzecz obrzydliwą, po czym uciekł na drugi koniec świata przed karą. Każe nam myśleć, że go wrobili. Myśleć, że to spisek, że to dziwne (Piotr Wereśniak, też artysta), że Szwajcarzy są podli, że mogli nie zapraszać przecież. Że układ, układ, układ.
A przecież gdyby pan Polański był jakimś zwykłym facetem i dokonał swego dzieła w dzisiejszych czasach, do końca życia nie wyszedłby z pudła, a współwięźniowie już by mu pokazali, kto rządzi światem i do czego jaka część ciała służy. A kiedy już by go wypuszczono, premier nasz, Donald Tusk, ps. Castro, użyłby magicznego medykamentu i ciach. Byłoby po sprawie.
O, ten pan tutaj zgrabnie to ujął:
Polanski is lucky he was not arrested in his native Poland. The auteur could have lost his manhood: klik.
Tricky but not true. I to nie tylko z powodu zawiłości kwestii ekstradycyjnych. Narodzie nasz, czy naprawdę nie jest ci wstyd? Co z tobą jest nie tak? Czyżbyś aż tak skarłowaciał, aż tak łaknął wielkości, aż tak się zakompleksił, że jest ci wszystko jedno, jaki to człowiek, ten nasz sławny człowiek? Że nie potrafisz być uczciwy wobec samego siebie?
I co ze mną jest nie tak, skoro też wolałabym, aby do dzisiejszego zdarzenia nigdy nie doszło?