Marta Wawrzyn

Gdzie nasze media mają wolność waszą

15/06/2009 · 2 komentarzy

Obejrzałam “Fakty”. Obejrzałam “Wiadomości”. Przez cały dzień gapiłam się na czołówki portali. I widzę, że nie kumamy.

Zhakowana strona prezydenta. Ataki na kolejne rządowe witryny. Akcja na Twitterze. I setki, jeśli nie tysiące internautów donoszących na żywo, co się dzieje. Strona główna Twittera zrobiła mi się dziś zielona od ich wpisów, opatrzonych charakterystycznymi awatarami z hasłem “Where is my vote?”. Dodaję ich wszystkich do obserwowanych, choć nie jestem w stanie przez to czytać normalnie wiadomości. Ale to bardziej interesujące od czołówek CNN i pogawędek warszawki. Co jakiś czas pojawia się też notka od samego Musawiego, tego, który oficjalnie przegrał niedzielne wybory.

Niedoszłemu prezydentowi założono również konto na Flickr. Tam też jest szał. Na zdjęciach widać demonstrujące tłumy. Widać policję pałującą dzieciaki. Widać rannych, a kto wie, może i zabici już są. Mimo że w Iranie władze blokują ludziom internet, w świat przedostają się i zdjęcia, i notki, i filmy wideo. Co jakiś czas na Twitterze przekaz cichnie i wtedy zastanawiamy się, co się dzieje z naszymi Persami. Potem znów nadają. Zhakowaliśmy stronę kolejnego delikwenta, milion ludzi demonstruje, biją nas, biją!

Nic dziwnego, że dzieciaki z całego świata obserwują ten serial, podają dalej notki, dbają o to, by tag #IranElection nie spadł z najchętniej czytanych. To wciąga, nawet kiedy nie masz specjalnie świadomości, o co chodzi. Ja na przykład też pełnej świadomości nie mam, bo pychą byłoby twierdzić inaczej po lekturze wyrywków na amerykańskich portalach – ale notki z prośbą o hakowanie stron oficjeli bez wyrzutów sumienia przekazuję dalej.

Choć wcale nie jestem przekonana o zwycięstwie Musabiego, ba, wierzę raczej w to, że przegrał i głosy policzono w miarę uczciwie. Bo przecież Iran to nie tylko dzieciaki z Teheranu, które właśnie miażdżą mundurowi. To też prowincja, która prezydenta Ahmadineżada hołubi za złudne poczucie siły. Za to, że obiecał im, iż w kolejnej kadencji uczyni ich kraj potęgą gospodarczą. Potęgą polityczną uczynił w tej kadencji, gdyby ktoś nie wiedział. Możliwe, że jednak wygrał te wybory.

Mimo to uważam, że w Iranie źle się dzieje. Banalna sprawa: nawet jeśli protestujący stanowią mniejszość, zasługują na wysłuchanie, a nie pałowanie. Jeśli ich nie wysłuchają, będzie rewolucja. Dostrzegły to już światowe media, w których Iran zajmuje czołówki. Zaczęło się od blogów i platform blogerskich, takich jak Huffington Post, skończyło się na seriach zdjęć w poważnych gazetach i dziesiątkach materiałów w CNN i innych telewizorniach.

A u nas nic. Cisza. Cały dzień przeglądam portale, cisza. Oglądam “Fakty”, oglądam “Wiadomości”, cisza. Czytam blogi, tu jakieś głosy zaczynają ciszę przerywać. Słabiutkie na razie, ale już są. No i lajf na jedynce Gazeta.pl. Średnio wiedzą, o czym piszą, ale przynajmniej są w miarę dokładni. Coś się ruszyło i dobrze – ale to wciąż mało.

Obudź się, Polsko. Tam się dzieje coś wielkiego. Tam chodzi o wolność waszą i naszą.

Kategorie: Internet · Społeczeństwo · Świat

2 odpowiedzi jak dotąd ↓

  • asen // 15/06/2009 @ 21:51 | Odpowiedz

    Nie no, dzisiaj Schetyna powiedział, że jak Tusk wygra (o ile wygra, o ile wystartuje) wybory prezydenckie, (kiedy one? aha za 1,5 roku), że może by łączył stanowiska… konstytucje by się zmieniło…
    no i dziennikarze wałkują od rana, co szan. Autor miał na myśli, aha przy intensywnym udziale polityków, głównie PISowych, choć PeOwi wywołani do tablicy replikują różnie gorliwie – i do tego nowe twarze, bo część etatowych dostała kopa do Brukseli, i jak elokwentnie się wypowiadają z odniesieniami do historii, geografii i fizyki…
    Pooglądałem 30min, jak wezwali Nelli do odpowiedzi to wyłączyłem.

    o czy to mówiłaś? O Iranie, a gdzie on leży?
    Przynajmniej jak był Tiananmen to dziennikarze zajmowali się czymś ważnym (choć chyba przypadkiem).

  • Black Ops // 16/06/2009 @ 23:03 | Odpowiedz

    Nie jestem w stanie ogarnąć niektórych blogerów/komentatorów tu i ówdzie, którzy z cynicznym uśmiechem – zdawałoby się – piszą o podpuszczeniu przez CIA i Izrael. Czemu? Dlatego, że tak samo mówiło się o Solidarności onegdaj?

    Słusznie piszesz – nieważne, kto wybory faktycznie wygrał i czy były na legalu czy ustawione – fakt, że do pokojowych manifestacji się nie strzela i się ich nie pałuje, nie robi się nalotów na akademiki i nie wypuszcza się prowokatorów w tłum. Ot co.

    Zryw tysięcy “dzieci neostrady” może i jest nieco śmieszny przez pryzmat ich ogólnej wiedzy o Iranie (i o wspieranym siłą rzeczy kandydacie na prezydenta) – ale to zawsze lepsze niż milczenie.

Dodaj komentarz