Marta Wawrzyn

Ratunku, poseł mnie molestuje! SMS-ami!

15/04/2009 · Dodaj komentarz

Miałam dziś interes do jednego posła. Malutki, na telefon. Jako że poseł ów telefonów odbierać nie ma zwyczaju, posłałam długaśnego SMS-a, na którego przyszła jednosylabowa odpowiedź. Owa jedna sylaba była dokładnie tym, o co mi chodziło, więc odpisałam, że dziękuję i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku zajęłam się czym innym.

Kiedy zobaczyłam nazwisko tego posła na wyświetlaczu komórki parę godzin później, zdziwiona nie byłam. Tak to już bywa, że zmieniają zdanie albo chcą coś dopowiedzieć. Wszystko fajnie, ale Nic do wyświetlenia!? OK, widać nie do mnie. Rąbnęło mu się, też kiedyś wysłałam SMS-a do jednego polityka zamiast do własnej matki. Pazurki się omsknęły.

Pięć minut później przyszedł kolejny SMS. Liczyłam na wyjaśnienie, a tu znowu Nic do wyświetlenia. I zaczęło się. Jeden za drugim, w przeróżnych odstępach czasowych, żeby było trudniej ogarnąć. Po kilkunastu wiadomościach odpisałam Bardzo proszę przestać spamować!. I dostałam odpowiedź: Nic do wyświetlenia. Wyłączyłam więc telefon, odcinając się od świata w środku dnia pracującego.

Drżącymi rękami włączyłam go z powrotem wieczorem, by odebrać jeszcze trochę poselskiego spamu. Razem uzbierało się 31 sztuk. Wyjaśnienia ani pół. Jakby to normalne było. Więc ja pytam, wbrew pozorom całkowicie na poważnie, dlaczego ludzie, którzy nie są w stanie opanować obsługi telefonu komórkowego roszczą pretensje do opanowania kraju i świata? Podobnie jak tacy, którzy nie potrafią wysłać maila i wkleić notki na własny blog?

Skąd my ich, do ciężkiej cholery, bierzemy, jakim cudem wynosimy na piedestał i czemu to właśnie oni rządzą tym biednym krajem? Ludzi bardziej kompetentnych naprawdę nie brakuje.

Kategorie: Głupota · Polityka