Marta Wawrzyn

Wpisy od marzec 2009

W brytyjskich szkołach nauczą blogowania

25/03/2009 · Dodaj komentarz

Już niedługo brytyjskie szkoły uświadomią dzieciaki, co w internecie piszczy. Będą lekcje o Twitterze, blogowaniu, Wikipedii i innych dobrodziejstwach sieci.

Aż dziw, że dopiero teraz ktoś na to wpadł. Jak donoszą brytyjskie media, szkoły podstawowe czeka mała rewolucja. Zwiększy się nacisk na nauki praktyczne, mniej będzie teorii. Dzieciaki będą się więc uczyć o takich rzeczach jak miniblogi, podcasty czy Wikipedia. Będą się uczyć zdobywania wiedzy przez internet. Wyszukiwania potrzebnych informacji. Pisania blogerskich notek.

I to jest dobra wiadomość. W dzisiejszym świecie nie ma nic ważniejszego niż umiejętność szybkiego znalezienia w sieci potrzebnej wiedzy. Powinni tego uczyć w szkołach, bo dzięki temu na studia i do pracy nie szliby komputerowi analfabeci, których jedyną umiejętnością jest wysłanie maila i przejrzenie Pudelka.

Ale coś za coś. Żeby był czas na nauczanie rzeczy praktycznych, trzeba zabrać godziny teorii. Brytyjskie dzieci, które szeroką wiedzą i tak już nie grzeszą, nie będą więc w pierwszych klasach nauczane takich rzeczy historia drugiej wojny światowej, epoka wiktoriańska czy liczenie w pamięci. Bo to już jest zbytnia specjalizacja.

Wielka Brytania postanowiła więc wyhodować pokolenie idiotów, którzy będą umieli pisać blogi, ale nie będą mieć wiedzy, jaką posiadać powinien bloger za pisanie się zabierający. Nacisk na Twittera dowodzi jednak, że nie o to chodzi. Chodzi o sklecenie paru zrozumiałych zdań w języku ojczystym. Może być o tym, co się jadło na kolację, albo o ulubionej gwieździe. Who cares.

A taki fajny pomysł by z tego był. Nie rezygnując z podstaw historii czy matematyki, można by wprowadzić jedną lekcję tygodniowo o źródłach informacji w internecie. I wilk byłby syty, i owca cała. Zdecydowanie powinniśmy się nad takim rozwiązaniem zastanowić również i my, w Polsce.

Kategorie: Blogosfera · Społeczeństwo · Świat

Przegapiłam ciążę Michelle ;)

23/03/2009 · Dodaj komentarz

Przyznaję, przegapiłam. Pod koniec stycznia Perez Hilton w swoim blogu napisał: To kompletnie niepotwierdzone, po prostu zwykła plotka, ale… W D.C. chodzą słuchy, że Michelle Obama jest w ciąży.

Niedoszłą ciążą pierwszej damy zajęli się blogerzy, roztrząsając na wszystkie strony, czy to jest możliwe. To też przegapiłam (; Ale wywiadu Oprah z Michelle już się przegapić nie dało i oto sprawa jest jasna: pierwsza dama w ciąży nie jest.

O: Well, you look better than ever – despite the rumors that you’ve got a baby bump.

MO:[Laughter] I know – I was like, “Baby bump? As hard as I work on my abs?!”

O: By the way, nobody would be happier if you were pregnant than Gayle King. Out of nowhere, she’ll tell me, “Oh God. I really hope Michelle gets pregnant – and that it’s a boy!”

MO: [More laughter] Here’s the scoop. Not pregnant. And not planning on it.

O: Not pregnant.

MO: Not pregnant.

Nius jest więc taki, że niusa nie ma (: Ale zainteresowanie, jakie budzą kiecki, biżuteria, uroda i sprawy prywatne pierwszej damy to coś, czego w Ameryce dawno nie było. Kto wie, czy nie trzeba by sięgnąć aż po czasy Jackie Kennedy, do której zresztą Michelle jest z uporem porównywana.

Kategorie: Ameryka · Polityka · Rozrywka

Polityk nierób ideałem “liberalnej” Platformy

22/03/2009 · Dodaj komentarz

Platforma Obywatelska, jedyna nadzieja polskich przedsiębiorców na uczłowieczenie prawa, dziś zamienia się w karykaturę partii liberalnej. I ściga ludzi przedsiębiorczych we własnych szeregach, tworząc kuriozalne listy ludzi będących na cenzurowanym.

Dyskusję o posłach-przedsiębiorcach, tworzenie czarnych list i wyciąganie przez dziennikarzy, że jedna pani to ma 5 akcji któregoś banku, a inny pan posiada kilka firm oraz jednocześnie, o zgrozo, zasiada w sejmowej komisji skarbu, obserwuję ze zdziwieniem i niesmakiem. Bo mówimy przecież o ludziach, którzy nie zrobili nic złego, którzy nie łamią prawa, którzy w ogromnej większości są uczciwi, a na to, co dziś posiadają, pracowali latami. Premier chce im dziś odbierać dorobek życia, a opinia publiczna podśmiechuje się, że to “misiaczki” takie.

Wszystko przez jednego senatora, który pobłądził i który już cierpi za swoje błędy z nawiązką, choć do dziś nie mamy pewności, czy złamał prawo, czy jedynie dobry obyczaj. Wszystko przez szacownego koalicjanta, któremu premier może naskoczyć, a który (w osobie strażaka Waldka) właściwie też żadnego przestępstwa nie popełnił. Wszystko przez to, że premier nie potrafi sobie poradzić z kilkoma sytuacjami, które są odrębnymi przypadkami, a nie regułą.

A skoro nie potrafiliśmy zapobiec tym kilku przypadkom, napiętnujmy wszystkich, którzy mogą mieć cokolwiek za pazurami – rozumuje nasz rezolutny szef rządu. Zakażmy im działalności pozaparlamentarnej, bo jeszcze mogliby coś nabroić. Zróbmy wszystkich posłami zawodowymi, to będziemy mieć 100% pewności, że wszyscy są grzeczni. A czy faktycznie będą? To już inna sprawa. Nawet średnio rozgarnięty gimnazjalista może się domyślić, że ktoś, kto ma 20% udziałów w jakiejś firmie, niekoniecznie musi mieć na nią jakikolwiek wpływ. Zdarzają się za to sytuacje, w których, uciekając przed prawem, zapisujemy jakąś część naszego dobytku na znajomego i spokojnie nią kierujemy jak do tej pory.

Czy tego właśnie chce premier? Żeby wszyscy byli czyści, ale tylko na papierze? Żeby uczciwi ludzie zmuszeni byli uciekać do szarej strefy? Jeżeli ujawnili to [swój stan posiadania] w swoich oświadczeniach majątkowych i nie popełnili przestępstwa, nie jest to powodem do ich piętnowania, mówi, nie bez racji, wicepremier Pawlak. Ale Tusk, nie wiedzieć czemu, widzi to inaczej. A mnie jest wstyd za Polskę, kiedy widzę jak człowiek przedsiębiorczy dwoi się i troi, żeby udowodnić, iż naprawdę nic nie przeskrobał. Taki Palikot na przykład. Z punktu widzenia Tuska ideał, bo oficjalnie nie posiada dziś już właściwie nic.

Od następnej kadencji nieposiadanie niczego i niebycie nikim poza parlamentem będzie najprawdopodobniej obowiązującym prawem. Polski parlament przejdzie na zawodowstwo. Przestępcy, którzy ośmielą się mieć pracę, firmę albo bodaj dwie akcje, zostaną z niego wyplenieni jak zaraza. Królami życia publicznego staną się ludzie, których jedynym zawodem jest polityka, którzy poza polityką nic nie robią i nic nie potrafią.

Nadchodzi czas decydowania o naszym życiu publicznym oraz obowiązujących normach prawnych przez miernoty i nierobów. To prawdziwy przełom. Podziękujmy za niego Platformie, Obywatelskiej podobno.

Kategorie: Polityka · Polska · Prawo