Jako że mam dość oszwabiania mnie przez państwo i jestem właścicielką ponad 2-hektarowego ugorka, zaczęłam się zastanawiać nad oficjalnym zostaniem farmerem. Działalność gospodarczą zatrzymujemy, podateczki płacimy tak jak dotąd, tylko ubezpieczamy się nie za 9 stów na miesiąc, lecz za niecałe 3 stówy na kwartał.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałam się, że aby zostać zacnym KRUS-owcem – wszak wiadomo, że to o KRUS, a nie uprawę ugorka chodzi – należy płacić bardzo niskie podatki z działalności pozarolniczej. Nieco ponad 2600 zł na rok.
Suma jak z kosmosu, taka niska znaczy. Mnie, przedsiębiorcę, państwo oszwabia z takiej w 2-3 miesiące. Jeśli dorzucić VAT i ZUS, to wychodzi na to, że oddaję państwu w miesiąc tyle, co KRUS-owiec w rok. Zastanawia mnie, jakim cudem mieszczą się w owej sumce moi koledzy dziennikarze KRUS-owcy. Zapewne cudem właśnie. Przez duże “C”.
W tym cudownym państwie każdy, kto próbuje uczciwie się dorobić, polega. Dla magików, znających cudowne sztuczki, jest ono za to dziwnie łaskawe. Dziś piszę to z poziomu naiwnego dzieciaka, który jeszcze wybałusza czasem oczęta, widząc te dziwy – w związku z czym czuję się rozdrażniona. Ale zapewne długo takowym dzieciakiem nie pozostanę i już wkrótce tego rozdrażnienia czuć nie będę.
Pora nauczyć się doceniać uroki dziurawego państwa. Bo to prawie jak przyjazne państwo. Ba, nie prawie, lecz lepiej! Państwo dziurawe to państwo przyjazne nie wszystkim, lecz tylko wybrańcom. Którzy na dodatek wybierają się sami. Ale nie ma co narzekać ani wypominać, przecież i ty możesz być wybrańcem. Wystarczy trochę ruszyć głową.
Prawda?
0 odpowiedzi jak dotąd ↓
Nie ma jeszcze komentarzy... Zacznij porywającą dyskusję, wypełniając formularz poniżej.