Marta Wawrzyn

Wpisy od grudzień 2008

In vitro nielegalne, jeśli nie jesteś żoną

14/12/2008 · 1 komentarz

To, że politycy Platformy Obywatelskiej, trzęsą gaciami przed panami w sutannach, nie jest dla mnie nowością ani zaskoczeniem. Ale żeby posuwać się do segregacji własnych obywateli?

Kiedy Platforma ogłosiła, że ma projekt ustawy bioetycznej, regulującej m.in. kwestię sztucznego zapłodnienia, uznałam to za dobry nius. Czas najwyższy, wszak mamy gigantyczną dziurę w prawie. Osoba posła Gowina jako głównego speca od bioetyki trochę mnie zaniepokoiła, ale skoro powtórzył kilkadziesiąt razy w mediach, że jesteśmy państwem świeckim i protesty Episkopatu go nie wzruszą… No cóż, tylko krowa nie zmienia poglądów. O tym, że ustawa przygotowywana przez Gowina, zakaże stosowania metody zapłodnienia in vitro wszystkim, którzy nie pozostają w związku małżeńskim, uświadomiła mnie dopiero posłanka Senyszyn.

Jako że coś takiego nie mieściło mi się we łbie, nie wczytywałam się wcześniej specjalnie w niusy na ten temat, nie wiedzieć czemu założywszy z góry, że chodzi tu o kwestię finansowania, a nie dopuszczalności. Machnęłam na to ręką, stwierdzając że i tak się wycofają, bo nas na to nie stać po prostu. Tymczasem założenie, że problemem do rozstrzygnięcia jest tylko to, dla kogo finansować, było błędne. Znów nie doceniłam posła Gowina.

Otóż wedle jego projektu samotna kobieta albo kobieta pozostająca w nieformalnym związku nie będzie mogła próbować zajść w ciążę nawet za własne pieniądze. Będzie to nielegalne. Taka kobieta wedle przygotowanego przez Gowina prawa będzie przestępczynią.

Nie wszyscy w PO zgadzają się z Gowinem, donosi RMF, Ale dla mnie sam fakt, że projekt robiący przestępczynie z kobiet, które chcą mieć dzieci, w ogóle ujrzał światło dzienne, jest skandalem. O tym, jak wypociny posła Gowina mają się do konstytucyjnej zasady równości ludzi wobec prawa, już nie mówię. Bo to chyba oczywista oczywistość.

Kategorie: Oszołomstwo · Polityka

Sexy Tina Fey

02/12/2008 · Dodaj komentarz

Tina Fey, pani, która na większą skalę zasłynęła głównie świetnymi parodiami Sary Palin w “Saturday Night Live” zdobi okładkę najnowszego numeru “Vanity Fair”. W środku jeszcze więcej świetnych fotek autorstwa Annie Leibovitz, a także dłuższy tekst o Tinie.

Kategorie: Ameryka · Rozrywka

Hillary szefową dyplomacji u Obamy

01/12/2008 · Dodaj komentarz

Prezydent elekt zaprezentował swój team do spraw bezpieczeństwa. Zgodnie z ostatnimi oczekiwaniami Hillary Clinton została sekretarzem stanu.

Po ludziach do spraw finansów przyszedł czas na kwestie zagraniczne i bezpieczeństwa państwa. Nie obyło się bez zaskoczeń. To, że właśnie Hillary Clinton będzie podnosić słynny czerwony telefon o 3. nad ranem, wielką niespodzianką nie jest. Mówiło się o tym od dawna, że Obama będzie chciał podziękować Hillary za wsparcie właśnie najwyższym stanowiskiem w swojej administracji.

Czy to dobry wybór? Nie wiem. Wbrew temu, co sama o sobie sądzi, nie uważam, by była ona osobą najbardziej wykwalifikowaną do tego stanowiska. Ściskania rąk w ramach pełnienia funkcji pierwszej damy aż tak wysoko bym jednak nie oceniała. Ani słynnego ognia snajperów w Bośni. Dla Polski to też raczej dobra wiadomość nie jest – pani Clinton do tej pory nie przejawiała szczególnego zainteresowania ani naszym rejonem świata, ani tym bardziej naszym państwem.

Jedźmy dalej. Gen. James Jones, były dowódca sił NATO w Europie, zostanie doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego. To już lepsza wiadomość. Podobnie jak – to dla mnie spore zaskoczenie – pozostawienie Bushowskiego Roberta Gatesa na stanowisku sekretarza obrony. To dowód na to, że aż tak wielkiego przełomu w polityce bezpieczeństwa nie będzie. Sprawę Iraku prezydent Obama niewątpliwie zechce zakończyć, ale raczej stopniowo, niż natychmiast, byle pod publiczkę. Nowego otwarcia i nowego stylu uprawiania polityki zagranicznej niewątpliwie następca Busha też będzie szukał – ale jedynie w granicach możliwości, jakie mu da reszta świata. O swoich ludziach Obama powiedział, że dzielą jego pragmatyzm w kwestii użycia siły i jego rozumienie roli Ameryki jako światowego lidera.

Co to oznacza? Że kampania się skończyła, pora zabrać się za rządzenie. Z Iraku nie da się zwiać w kilkanaście miesięcy, a terroryzmu nie da się pozbyć za pomocą rozmów i dyplomacji. Prezydent Obama zdaje się już nie mieć kłopotów ze zrozumieniem tego. Szkoda, że wciąż pozostaje zagadką stosunek nowej administracji do Rosji, Gruzji, a także Polski. Czy nowej administracji starczy jaj, żeby zareagować w przypadku zagrożenia ze strony rosyjskiego niedźwiedzia? Czy będzie wsparcie dla prozachodnich dążeń takich krajów jak Gruzja czy Ukraina?

Czy wreszcie Polska będzie dla USA jakimkolwiek partnerem czy tylko odległym, nieznanym kraikiem gdzieś na krańcu świata? Tego wszystkiego wciąż nie wiemy.

Kategorie: Ameryka · Polityka · Świat