To, że politycy Platformy Obywatelskiej, trzęsą gaciami przed panami w sutannach, nie jest dla mnie nowością ani zaskoczeniem. Ale żeby posuwać się do segregacji własnych obywateli?
Kiedy Platforma ogłosiła, że ma projekt ustawy bioetycznej, regulującej m.in. kwestię sztucznego zapłodnienia, uznałam to za dobry nius. Czas najwyższy, wszak mamy gigantyczną dziurę w prawie. Osoba posła Gowina jako głównego speca od bioetyki trochę mnie zaniepokoiła, ale skoro powtórzył kilkadziesiąt razy w mediach, że jesteśmy państwem świeckim i protesty Episkopatu go nie wzruszą… No cóż, tylko krowa nie zmienia poglądów. O tym, że ustawa przygotowywana przez Gowina, zakaże stosowania metody zapłodnienia in vitro wszystkim, którzy nie pozostają w związku małżeńskim, uświadomiła mnie dopiero posłanka Senyszyn.
Jako że coś takiego nie mieściło mi się we łbie, nie wczytywałam się wcześniej specjalnie w niusy na ten temat, nie wiedzieć czemu założywszy z góry, że chodzi tu o kwestię finansowania, a nie dopuszczalności. Machnęłam na to ręką, stwierdzając że i tak się wycofają, bo nas na to nie stać po prostu. Tymczasem założenie, że problemem do rozstrzygnięcia jest tylko to, dla kogo finansować, było błędne. Znów nie doceniłam posła Gowina.
Otóż wedle jego projektu samotna kobieta albo kobieta pozostająca w nieformalnym związku nie będzie mogła próbować zajść w ciążę nawet za własne pieniądze. Będzie to nielegalne. Taka kobieta wedle przygotowanego przez Gowina prawa będzie przestępczynią.
Nie wszyscy w PO zgadzają się z Gowinem, donosi RMF, Ale dla mnie sam fakt, że projekt robiący przestępczynie z kobiet, które chcą mieć dzieci, w ogóle ujrzał światło dzienne, jest skandalem. O tym, jak wypociny posła Gowina mają się do konstytucyjnej zasady równości ludzi wobec prawa, już nie mówię. Bo to chyba oczywista oczywistość.

Czy to dobry wybór? Nie wiem. Wbrew temu, co sama o sobie sądzi, nie uważam, by była ona osobą najbardziej wykwalifikowaną do tego stanowiska. Ściskania rąk w ramach pełnienia funkcji pierwszej damy aż tak wysoko bym jednak nie oceniała. Ani słynnego ognia snajperów w Bośni. Dla Polski to też raczej dobra wiadomość nie jest – pani Clinton do tej pory nie przejawiała szczególnego zainteresowania ani naszym rejonem świata, ani tym bardziej naszym państwem.