Condoleezza Rice wiceprezydentem u Johna McCaina? Taka plotka krąży, odkąd jeden ze strategów senatora palnął na antenie ABC, że już trwają zakulisowe targi, a Condie zabiega o wiceprezydenturę od miesięcy.
I Condie, i McCain zaprzeczali już awielokrotnie. Ona stwierdziła, że nie interesuje ją stanowisko pochodzące z wyborów, jest urzędnikiem, a kiedy skończy się jej praca w Waszyngtonie, zamierza wrócić na uczelnię. On zaprzeczał troszkę mniej stanowczo: no cóż, Rice nie wydaje się być zainteresowana.
O sprawie pisałam już w Pardonie. Wyszło mi, że team McCain-Condie nie jest najlepszym pomysłem, ponieważ pani sekretarz stanu jest jedną z najbardziej nielubianych osób administracji Busha. A dla McCaina najlepiej by było, gdyby nie otaczał się żadnymi, a co dopiero nielubianymi politykami z otoczenia Busha.
Niezależnie od liczby zaprzeczeń, nius nadal żyje w mediach własnym życiem. CNN prezentuje sondaż (Marist College/WNBC), z którego wynika, że Rice z McCainem są w stanie pokonać wszystko i wszystkich. Na przykład startujących razem Obamę i Clinton. I tak, jeśli Demokraci wystawiliby team Clinton-Obama, McCain z Rice pokonają ich 49-46%. Team Obama-Clinton – 49-44%.
Dokładniej niestety nikt tego nie analizował, przypuszczam jednak, że ma to coś wspólnego z tym, iż Condoleezza jest nie dość że kobietą, to jeszcze czarną. Ciekawe, czy widząc takie sondaże, Republikanie jednak rozważą namówienie Rice na wspólny start z McCainem.
W ogóle to ciekawe, że ostatnio McCain wygrywa już w sondażach z każdym. Sondaże wewnątrzrepublikańskie dają mu przewagę wręcz miażdżącą, inne trochę mniejszą. A Demokraci jak się prali po mordach, tak się piorą. Obama ostatnio podpadł pensylwańskim gejom. Ale i tak w Pensylwanii niemal remis. Clinton udziela się w programach TV, nie śpi prawie, tylko wiecuje i liczy na to, że Pensylwania jednak będzie jej. A nawet gdyby nie była, pewnie się nie wycofa.
McCain to przy nich oaza spokoju. Na dodatek bardziej doświadczony niż Clinton, mówi nie gorzej niż Obama. A czasem to nawet mówi o tym samym co Obama i wypada… lepiej:
Dziwny jest ten świat. Demokraci mają szansę przegrać wszystko na własne życzenie. Obama i Clinton sprawili, że ich zwolennicy znienawidzili przeciwnika. Co chwila ukazują się sondaże, z których wynika, że fani Obamy nie zagłosują w listopadzie na Clinton, a fani Clinton zdecydowanie wolą McCaina niż Obamę. Miał szansę uratować sytuację dreamticket Obama-Clinton (lub Clinton-Obama). Ale teraz już nawet on nie daje rady McCainowi. To się porobiło…
