Barack Obama jest pro-choice. To nic nowego. Ale że uważa dziecko za karę, to już jest kąsek, nad którym konserwatyści nie mogli się nie pochylić.
Jak czytamy w The Hotline, kandydat Demokratów pozwolił sobie ostatnio na dość sporo, odpowiadając na pytanie o wyborcy o to, co należy zrobić, by mniej młodych kobiet chorowało na choroby weneryczne (oryg. STD). Odpowiedź brzmiała tak:
Mam dwie córki, 9-letnią i 6-letnią. Zamierzam nauczyć ich wartości i zasad moralnych, ale jeśli popełnią błąd, nie chcę, by zostały ukarane dzieckiem. Nie chcę, by zostały ukarane STD w wieku 16 lat, więc nie ma sensu nie dawać im informacji.
Wypowiedź co najmniej bzdurna, zwłaszcza że ciąża nie jest chorobą przenoszoną drogą płciową. Efekt jest taki, że rzucili się na niego konserwatyści, wypominając pochwałę aborcji. W Pensylwanii, gdzie Demokraci prowadzą teraz kampanię przed prawyborami, kandydata witają protesty. “Dziecko to nie kara”, głoszą transparenty.
Sztab Obamy wyjaśnia, że kandydat nie powiedział niczego złego. W końcu nam wszystkim chodzi o to, żeby było jak najmniej ciąż wśród nastolatek. To, czy kobieta zdecyduje się urodzić, powinno zależeć wyłącznie od jej wyboru. To ona wie, czy podoła fizycznie i psychicznie oraz czy stać ją na to, żeby urodzić.
No cóż, wyborców Obamy, którzy właśnie tak to widzą, nazwanie dziecka karą raczej nie odstraszy. Ale jeśli to właśnie on dostanie nominację i podobne lapsusy wyciągnie mu jesienią sztab McCaina, Obama może mieć spore kłopoty.

0 Odpowiedzi do “Obama: nie chcę karać moich córek dzieckiem”
Napisz odpowiedź