Barack Obama wygłosił dziś w Filadelfii długo wyczekiwaną, naprawdę fenomenalną mowę o fundamentaliach, jakie przyświecają jego kampanii. Dużo było przede wszystkim o podziałach rasowych i chęci zjednoczenia społeczeństwa amerykańskiego. Majstersztyk. Polecam całość, niemal 40 minut, ale warto:
Dla mniej cierpliwych transkrypcja i mój, dziś naprawdę szczątkowy komentarz w Pardonie. W amerykańskich blogach można też znaleźć… relacje live z tegoż przemówienia. To chyba pierwsza ever mowa polityka, którą blogowano na żywo ;)
Pentagon testuje roboty. Wygląda jak koza, skacze jak koza, beczy niemal jak koza, ale możliwości ma ponoć nieziemskie. Kto chce, niech poczyta, dla całej reszty demonstracja:
After weeks of trying to find a way to resolve Florida’s primary election quandary, it appears the state Democratic Party has exhausted all of its options for a revote.
Asked by Politico whether the party has nixed the idea of a presidential primary by mail, a Florida Democratic Party official said on Monday, “Yes, we have.”
Wszystko zależy od widzimisię partyjnej wierchuszki, a tej wyczerpały się pomysły, jak powtórzyć głosowanie i żeby to nie kosztowało majątku.
Tymczasem w Michigan powtórka prawyborów prawdopodobnie odbędzie się 3 czerwca za prywatne pieniądze. Tyle że tutaj Obama i Hillary wypadają mniej więcej podobnie. Bez głosów z Florydy senator Clinton będzie naprawdę ciężko się odkuć.