TO, czyli nieszczęsna reklama Mobilkitu:) Kto jeszcze nie widział, oto ona:
Tomek Łysakowski zebrał w blogu mnóstwo głosów oburzenia ze strony kobitek wszelkiej maści. A ja oglądam, oglądam i… wciąż rechoczę. Ja nie wiem, czy ten operator to tak na poważnie czy nie na poważnie (chyba nie, bo trzeba być idiotą, żeby świadomie rezygnować z kilkunastomilionowej babskiej klienteli), ale to po prostu jest śmieszna reklama. Głupio śmieszna, fakt. Ale śmieszna.
Ten 17-letni chłopaczek powalił ostatniej nocy na kolana całą Amerykę niesamowitym wykonaniem “Imagine” Johna Lennona:
Swoją drogą, zerknęłam sobie na nazwiska pozostałych uczestników programu i mi wyszło, że “American Idol” to jakiś program o Latynosach:) Zdaje się, że teraz american dream też już stał się czymś, co dotyczy głównie Latynosów. To się porobiło…
A było to tak. Katolickiej “Frondzie” zachciało się seksu. Prawicowa blogosfera aż oszalała z radości na widok tych wszystkich “seks oralny jest moralny” czy “seks jest jak futbol – chodzi o strzelanie bramek”. Mnie to co nieco rozbawiło, czemu poświęciłam bodaj dwa akapity w codziennym przeglądzie blogów w Pardonie.
I jakież było moje zdziwienie, kiedy w “Newsweeku” (str. 92, kto ma, niech zajrzy. W ogóle w tym samym, tj. najnowszym “Newsweeku” jest jeszcze świetny tekst o amerykańskiej Route 66, polecam, istny kosmos) odkryłam polemikę Szymona Hołowni z moimi dwoma akapitami. Red. Hołownia przyznaje w swoim tekście, że sposób, w jaki Kościół mówi o seksie, nie jest najszczęśliwszy. Ale też stwierdza, że lepszego języka po prostu nie ma. No bo niby co? Piosenki Dody?
Nie mogłam się powstrzymać:) Efekt, z paroma smakowitymi cytatami z “Boskiego seksu” Hołowni, znajdziecie w Pardonie. Polecam się:)