Tym razem sztab Hillary naprawdę przegiął. Zobaczmy, jak to się rozwijało, klatka po klatce.
4 lutego brukowiec “National Examiner” publikuje coś takiego:

Wniosek prosty i oczywisty, nie?
Potem 3 tygodnie ciszy. I po 3 tygodniach Drudge Report ma taką oto czołówkę:

Fotkę do Drudge’a przesłał ktoś z ludzi Hillary. Wcześniej mało kto o niej słyszał. Drudge napisał, że fotka krąży po sieci. Może tak, może nie. Ponoć sztab Clinton wysyłał ją mailami. Tak czy siak, IMO, sprawa zaczęła się właśnie od tej czołówki, a nie od krążenia gdzieś tam. Istnienie fotki szybko podchwyciły inne serwisy i gazety, nie tylko amerykańskie, ale też brytyjskie bulwarówki.
Oba sztaby natychmiast zaczęły się przerzucać argumentami. Clintonowie od razu zamienili się w niewiniątka, ludzie Obamy powtarzają, że Barack nie ma się czego wstydzić. To Hillary powinna się wstydzić, bo znów przegina.
A ostatnio przegięła nie dalej jak parę dni temu:
Wcześniej nieszczęsny plagiat. Czy ona naprawdę nie widzi, że takimi zagraniami bardziej szkodzi sobie niż temu uroczemu, niewinnemu młodzieńcowi? Jeśli przerżnie Teksas i Ohio 4 marca, może zakończyć przygodę z wyborami. I jestem coraz bliższa przekonania, że właśnie tak się stanie. Obama bardzo sprawnie odgrywa skrzywdzone niewiniątko. Zabawa trwa. Jeszcze:)
PS. Zapomniałabym;) Na koniec Bujdy24 publikują coś takiego. I komu tu wierzyć…