Czyli Obama Groupies (tak to ochrzcił jeden z blogerów HuffPost, wybaczcie, nie pamiętam, kto) – nowe viral video Obamy, które robi w sieci furorę przed superwtorkiem. Peany na jego temat wysmarowali już Gadziński i Węglarczyk, pisałam już o tym klipie i ja w Pardonie.
Na temat samego teledysku do całkiem niezłego przemówienia Obamy z NH wyzłośliwiać się już nie będę, faktycznie przez pierwsze pół minuty wydaje się, że coś w sobie ma. Pomysł całkiem fajny. Tylko nuży strasznie. Na temat hollywoodzkiego cyrku towarzyszącego Obamie też powyzłośliwiam się kiedy indziej.
W ogóle niespecjalnie mam siłę myśleć, pisać i oddychać, a nawet się wyzłośliwiać, co zawdzięczam niedawnej wizycie w stolicy (a kysz…), z której przywlokłam jakąś zarazę (i nie jest to, wyjątkowo, zaraza płci męskiej). Przy okazji Krzysia pozdrawiam. I mojego drogiego gospodarza też. Jeszcze nie wiem, którego bardziej. Ale jeśli choróbsko zepsuje mi “Super Duper Tsunami Tuesday”, wpadnę znowu. Podziękować. Wam obu :D
Good night:)