02
sty
08

Nie rozmnażasz się? Jesteś antypokojowy!

Ledwie rok się rozpoczął, a już mamy wypowiedź, która śmiało może kandydować do miana bzdury roku. W dodatku padła z ust nie byle kogo, bo samego Benedykta XVI.

Portal BBC donosi, że podczas mszy noworocznej papież miał powiedzieć, iż rodzina sprzyja pokojowi:

Rodzina jest pierwszym i niezbędnym nauczycielem pokoju. (…) Ktokolwiek, nawet nieświadomie, próbuje “przechytrzyć” instytucję rodziny, podkopuje integralność społeczności.

Wszystko, co służy osłabieniu rodziny, opartej na małżeństwie mężczyzny i kobiety, konstytuuje przeszkody na drodze do pokoju.

Aż musiałam to przeczytać trzy razy, żeby uwierzyć. A potem tłumaczyłam słowo po słowie. I nadal wychodzi to samo - albo ktoś z BBC ma jeszcze problemy z “filipinką” (czyżby Reuters i Associated Press miały ten sam kłopot?;>), albo papież bredzi!

Rozumiem, że fakt, iż nie rozmnażamy się wystarczająco szybko, a kobiety mają inne aspiracje niż zostać inkubatorem i sprzątaczką, jest księżom nie na rękę. Choć w sumie nie do końca rozumiem, dlaczego. Ale żeby mieszać do tego pokój na świecie!?

Podejrzewam, że wystarczyłaby analiza porównawcza skłonności do pokoju ze skłonnością do zakładania rodziny, aby teoria papieża wzięła w łeb. Najprawdopodobniej bowiem okazałoby się, że to wcale nie te społeczeństwa, które się rozmnażają i żenią na potęgę, ale te, w których rodzi się mało dzieci i maleje liczba zawieranych małżeństw, cieszą się współcześnie pokojem. Co więcej, ten nieszczęsny badacz, który spróbowałby dowieść, że tak właśnie jest, też by nie miał racji!

Bo trzeba nie lada ekwilibrystyki umysłowej, by dopatrzeć się związków pomiędzy skłonnością do żeniaczki a skłonnością do wojaczki. Jeżeli coś jest w stanie odebrać współczesnym ludziom chęć najechania i złupienia sąsiada, to jest to dobrobyt. To on odebrał Europie ochotę do mordowania się nawzajem, to jego brak powoduje, że w krajach arabskich kwitnie terroryzm, a w czarnej Afryce po wyborach w ruch idą maczety.

Jeśli więc Kościołowi naprawdę zależy na pokoju na świecie, powinien zamienić hasło: “Żeńcie się i rozmnażajcie!” na “Bogaćcie się!”.


7 Odpowiedzi do “Nie rozmnażasz się? Jesteś antypokojowy!”


  1. 1 Jewropejczyk styczeń 2, 2008 @ 12:55 pm

    Nie rozumie co tak szokującego powiedział Ojciec Święty Benedykt XVI przecież w cytowanym fragmencie przypomniał on tylko, że:

    1) Rodzina to podstawowa komórka społeczna i tylko w niej może przyjść na świat nowe życie

    2) Rodzina jest oparta na małżeństwie.

    3) Małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Nic innego nie może być tak nazywana. Ani nawet nie zbliża się znaczeniowo do pojęcia małżeństwa.

    4) Nie można więc określać małżeństwem związków dwóch chorych ludzi tej samej płci. Nie stworzą też oni nigdy rodziny.

    To kilka rzeczy jakie z wypowiedzi Ojca Świętego Benedykta XVI można wywnioskować wszystkie są oczywiste i logiczne.

    A rodzina sprzyja pokojowi w sercach ludzkich to zapewne Benedykt XVI miał na myśli.

    A teraz już poza słowami papieża, to naprawdę uważasz, że kobieta mająca dziecko czy zajmująca się domem jest “inkubatorem i sprzątaczką” ? Czy to tylko celowe przejaskrawienie ….

    Przecież można łączyć pracę zawodową z posiadaniem dzieci. Rzeczą normalną też jest dzielenie się obowiązkami domowymi, jak i opieką nad dziećmi. Jak najbardziej ojcu dziecka powinien przysługiwać urlop w celu opieki nad dzieckiem. Z przyczyn oczywistych powinna to być druga część obecnego urlopu macierzyńskiego.

    Pozdr
    AP

  2. 2 pazurek styczeń 2, 2008 @ 1:24 pm

    Jewropejczyku,

    chyba zapomniałeś przeczytać mój tekst. bo czepiasz się zupełnie czego innego. ja wiem, że zgodnie z nauczaniem rodzina jest podstawową komórką społeczną itede, itepe. mogą sobie tak gadać, średnio mnie to już rusza. nie musisz mi tego powtarzać. nie zamierzam żyć wg tego modelu i jak ktoś spróbuje mnie do tego zmusić, oberwie. zakładam jednak, że tak się nie stanie.

    natomiast ja się czepiam czego innego. “rodzina kluczem do pokoju”, powiedział papież. to różnie było cytowane, ale raczej wszystkie agencje by nie przeinaczyły głównej myśli. sam zresztą piszesz: “A rodzina sprzyja pokojowi w sercach ludzkich to zapewne Benedykt XVI miał na myśli”. tak, to miał na myśli. i z tym właśnie się nie zgadzam.

    Magda Hartman w Pardonie napisała coś takiego. ostre, ale prawdziwe:

    “Jeśli zaś chodzi o “bezpośrednią zależność między rodziną a pokojem”, to w ojczyźnie papieża nie wyglądało to chyba najlepiej. W III Rzeszy tradycyjna rodzina miała pozycję niezwykle silną i gwarantowaną przez państwo.

    Żona zajmowała się domem, dzieci były w Hitlerjugend, mąż w Wehrmachcie, homoseksualiści - w obozach koncentracyjnych. Na ile ta sielanka przyczyniła się do “pokoju na świecie”, wszyscy wiemy.”

    no nie da się ukryć, że jest to prawda. czy to jednak życie rodzinne przyczyniło się do tego, że Niemcy postanowili wymordować resztę świata? nie. tak akurat wyszło, ze w tym idealnym społeczeństwie żyjącym zgodnie z zasadą “3 razy K” pewien zbrodniarz obudził żądzę mordu. gdyby Hitler promował związki homo albo zabronił się żenić i mieć dzieci, skutek istnienia III Rzeszy dla reszty świata bylby taki sam! po prostu NIE MA związku między rodziną a pokojem na świecie. tylko i aż tyle. i tego się czepiam. papież powiedział coś, co jest bzdurą.

    a z tym inkubatorem i sprzątaczką - tak, jest to przejaskrawienie. zależy, jak która trafi. niektóre mają lepszego chłopa, inne gorszego. ich wybor zresztą. no chyba że… ktoś decyduje się zawrzeć związek małżeński i założyć rodzinę, bo czuje presję społeczną. wtedy to nie jest tylko jego wybor. ale to już też tylko jego problem, nie?

    pozdr.

  3. 3 Jewropejczyk styczeń 2, 2008 @ 4:35 pm

    Zgadzam się nie ma związku między rodziną a pokojem na świecie. Ale jest związek między rodziną a pokojem w sercach ludzkich (przynajmniej w dużej części). Co więcej ten “pokój” w sercu wcale nie musi się przekładać na pokój w rozumieniu brak działań o charakterze zbrojnym. Więc być może faktycznie Benedykt XVI trochę uogólnił pewną myśl :)

    Odnośnie zaś zacytowanego fragmentu z tekstu Magdy Hartman to jest ona osobą, która uważa np: że Armia Czerwona wyzwoliła Estonię, Polskę etc. … wspomnianych Estończyków ma za nazistów i esesmanów … co zabawniejsze jeszcze klerykalnych (a przecież tam mało kto do kościoła zagląda). Do tego np: dzisiaj w tekście o medalach za Irak i Afganistan wypisywała brednie o tym jakoby Irak pod rządami Husajna oraz Afganistan pod rządami talibów to były normalne, spokojne państwa … wnioskuję, że też praworządne skoro dopiero źli imperialiści wiadomo skąd i ich polskie sługusy tam przemoc i bezprawie zaprowadzili. Rusofilia zaś bije od niej na odległość, a o tzw. gejach lubi pisać niczym Tomasz Terlikowski o aborcji i antykoncepcji (teksty TT uważam za cenne, choć monotematyczność mnie nuży). I tak długo by wymieniać kwiatki z tekstów Magdy H.

    A to co napisała o papieżu jest tak samo mądre jak wcześniej przytoczone opinie … przecież ona dobrze wie, że czołowi naziści to były osoby, które roiły o odrodzeniu kultów starogermańskich i urządzały neopogańskie imprezy, miały się za wcielenie kogoś tam, wierzyły (naprawdę gorąco i szczerze) w astrologię i wszelaki wróżby … A z Kościołem czy to katolickim czy protestanckimi łączyło ich tylko regularne opłacanie podatku kościelne, i pojawianie się od wielkiego dzwonu na mszy np: Hitler z okazji śmierci Józefa Piłsudskiego na mszy żałobnej. No to trochę za mało aby uznać te osoby za chrześcijan, starający się żyć zgodnie z Ewangelią. Zwłaszcza, że można o czy znowu Magda Hartman nie wie lub celowo to pomija fakty potwierdzające iż naziści nienawidzili Kościoła, uważali, że chrześcijaństwo jest religią dla słabeuszy etc. To, że nie wypowiedzieli religii otwartej wojny to tylko dlatego, że społeczeństwo by tego nie zaakceptowało.

    Już nie mówiąc o tym, iż ten kto aby pokonać przeciwnika odwołuje się do nazizmu i Hitlera pokazuje, że nie ma żadnych merytorycznych argumentów. Więc zostaje mu “ad hitlerum” … Już nie mówiąc o tym, że sugerowanie jakoby ojczyzną papieża była III Rzesza jest po prostu niestosowne.

    Kto powiedział wreszcie Marto, że zasada “3 razy K” jest idealna … zresztą ja mam swoją teorię na jej powstanie akurat w Niemczech, jak wiadomo Niemki zbyt ładne nie są … stąd Niemcy wiedząc o tym nie chcieli ich pokazywać szerszej publiczności. Zresztą nie zasada “3 razy K” była źródłem sukcesu nazistów. A co do odmieńców seksalnych to takiej bojówce partii nazistowskiej jak SA było ich całkiem, całkiem sporo … co do homosiów w obozach cóż polecam statystki ich śmiertelności w obozach zagłady, warunki w jakich przebywali etc. ot np: o ile dobrze pamiętam w Auschwitz żadne nie zginął a siedziało ponad 100.

    A z akapitem zaczynającym się od słów “a z tym inkubatorem …” się zgadzam :)

    Pozdr
    AP

  4. 4 pazurek styczeń 2, 2008 @ 4:43 pm

    no patrz, i my się znowu prawie zgadzamy ;) to już się robi nudne. a na komentarz na temat poglądów Magdy mnie nie namówisz. natomiast powiem ci coś na temat jej warszatatu. otóż czasem jak czytam jej teksty, to aż sobie myślę: “cholera, też bym tak chciała umieć!” (:

    pozdr.

  5. 5 Jewropejczyk styczeń 2, 2008 @ 5:45 pm

    Prawie robi wielką różnicę ;) Mamy np: innych faworytów w amerykańskich wyborach choć obaj to republikanie :) Co do poglądów Magdy rozumie, w końcu z nią pracujesz … trzeba jakoś w miarę pokojowo żyć :) Ja swoją ocenę przedstawiłem, ona ma mnie za “znanego prawicowego blogera” który “podziwia łotewskich esesmanów” :D Co do jej warsztatu pisarskiego wierzę na słowo … Choć Ciebie bardziej lubię czytać, ale znowu czytanie Magdy podnosi mi poziom adrenaliny i pełni funkcję kawy :)

    Pozdr
    AP

  6. 6 Licealista styczeń 3, 2008 @ 12:15 przed południem

    Im więcej dzieci tym większe jest parcie do wojny. Średniowieczna Europa stosowała zasadę, że córki wydawało sie za mąż, najstarszy syn dziedziczył majątek, młodszy szedł na księdza, a pozostali synowie szczęścia mieli szukać na wojnie. I to oni głównie walczyli - trzeci, czwarci piąci synowie swoich ojców i to oni do wojny parli…
    Pozdrawiam!

  7. 7 Ula luty 9, 2008 @ 8:52 pm

    Ten papież to jedna wielka porażka KK. Jak go słucham to wysiadam psychicznie.
    To on powinien dawać przykład swoim życiem(tak jak jego poprzednik) a nie głupią paplaniną co jest moralne a co nie.

Napisz odpowiedź