Lubicie historyjki o miłościach, których nie było? Nie nieszczęśliwych ani skończonych. O takich, których nie było. Posłuchajcie.*
Chwila przed
Nie była damą. Nawet nie chciała. Lubiła te wszystkie k…, ch…, p…. Idealnie podkreślały to, co chciała powiedzieć. Nie mogła zrozumieć, że kogoś to dziwiło. Ona po prostu taka była. W d… miała te wszystkie misterne gierki, ochy i achy. Choć o dyplomacji wiedziała wszystko, nienawidziła jej. O ile w stosunkach międzypaństwowych jakoś była w stanie ją znosić, a nawet się nią fascynować, o tyle w stosunkach międzyludzkich uważała ją za balast. Bo i po co te wszystkie bzdury, skoro można sobie tak po prostu mówić prawdę?
Nie była damą. On dobrze o tym wiedział. Czasem myślał, że boi się takich kobiet. Zwykle jednak nie myślał. Po prostu dawał się porwać. Czasem pragnął poczuć się rycerzem. Biały koń i lśniąca zbroja… Albo, patrząc bardziej realistycznie, przynajmniej kwiatek i czerwone wino. Zwykle codzienność mu przysłaniała te wszystkie bzdury. Odkładał na później. A może na nigdy. Sam nie wiedział. Chyba czekał. Nie na damę. Na kobietę z krwi i kości. Miłą dla oka i z osobowością.
Nigdy w życiu jej nie widział. Ale coś go tam ciągnęło. Tam, czyli gdzie? Do pewnej czarno-białej fotografii. Należała do niej. To była Ona (dopiero potem odkrył, że wcale nie - wkleiła sobie zdjęcie słynnej pisarki). Świetnie pisała, tego był pewien. I tylko tego. Kim była, nie wiedział. Uganiał się za nią po wirtualnym świecie, nic nie rozumiejąc. Po prostu czuł przyjemność. A może nawet namiastkę szczęśliwości?
Rozmawiali o wszystkim i niczym. Spierali się i godzili. Ostro, głośno, pikantnie. Dla siebie i publiczności. Chcieli wiedzieć o sobie więcej i więcej. W końcu byli tylko dwoma nickami, uganiającymi się za sobą po bezdrożach świata, którego nie ma. A co, jeśli Ona to podstarzały gej, lubiący długowłosych chłopców? A co, jeśli On jest internetowym frustratem, który nie ma nic do powiedzenia? Musieli sprawdzić.
Pierwsze zaciągnięcie
Knajpka była pomarańczowa i… urocza. Nienawidziła tego określenia, ale - choć walczyła z takimi bzdurnymi myślami - inne jej nie przychodziło do głowy. Siedzieli w tej uroczej knajpce, w wygodnych, wiklinowych fotelach, paplając kolejną godzinę o wszystkim i niczym. Wyższość Linuksa nad Windowsem. Rodzeństwo. Praca. Zdjęcia pewnej tancerki w “Playboyu”. Pisanie. Pisanie. Pisanie.
Raz na jakiś czas po prostu się w siebie wpatrywali. Bez cienia żenady długo patrzyli sobie w oczy, nic nie mówiąc. Ona uwielbiała facetów w okularach. Nie musieli ich nawet zdejmować, wystarczyło, że popatrzyli ponad nimi, by zobaczyła charakterystyczny rys. Bezbronność. Sama nie wiedziała, czemu aż tak ją to kręci.
On nie mógł się oprzeć wielkim ciemnym oczom. Wiedział, że to żałośnie banalne. Ale był na tyle niebanalny, że mała skaza banalności absolutnie mu nie szkodziła. Każdy ma jakieś głupie słabości. Więc czemu on miałby być lepszy? Szybko to sobie wybaczył.
Ale miała jeszcze ładniejsze i większe “oczy”. W przezroczystej bluzce z wielkim dekoltem całkiem nieźle widoczne. Zerkał tam raz na jakiś czas. Nigdy na dłużej, bo przecież nie był chamem. Długo się zastanawiał, co by zrobiła, gdyby jednak stał się nim na moment. Zaryzykował. - A tak sobie zerkam od czasu do czasu, nie zauważyłaś? No. Bo teraz właśnie zerkam sobie trochę dłużej, mogę? Zakochała się. Bo i co miała zrobić.
Drugie zaciągnięcie
Znowu się obudziła. Było jej nieznośnie gorąco. Dawno nie spała obok kogoś. Miała dość. Chciała zwiać gdziekolwiek, choćby na podłogę. Pewnie była przyjemnie chłodna. Przez moment kusiło. Ale wystarczyło na niego spojrzeć, wetknąć nos w jego ramię, cokolwiek. Uśmiechała się do siebie na myśl, jak niewiele wystarczy. Dziwiła się sobie. Nie sądziła, że jeszcze tak potrafi. Nie spać w środku nocy i czuć się z tym najlepiej na świecie.
Rano zrobił to, co zawsze. Pojechał sobie. Nie mówił, gdzie, bo i po co. Nigdy nie mówił. Nie uważał, aby kogokolwiek poza nim samym mogło to obchodzić. Czasem nawet sam nie wiedział, gdzie będzie za kilka godzin. Więc dlaczego miałby odpowiadać na jakieś krępujące pytania?
Jak zwykle był bez kasy. Zanim wyjechał, poprosił o drobną pożyczkę. Na papierosy. Wiedział, że akurat tego nałogu ona nie rozumie, więc wyjaśnił. - Wiesz, co mnie tak naprawdę pociąga w paleniu? Chwila przed i dwa pierwsze zaciągnięcia. Potem to już nie to. Przemknęło jej przez myśl, że to koniec.
*Podobieństwo do osób i wydarzeń prawdziwych jest przypadkowe i niezamierzone.


