Jak pisze ukazujący się w Wielkiej Brytanii “Goniec Polski”, Polacy coraz częściej traktują Wyspy jedynie jako przystanek na drodze do ziemi obiecanej. Nowej ziemi obiecanej: Dubaju.
Kiedy kilka lat temu pewien znajomy opowiadał mi o zaletach bogatego emiratu, traktowałam to trochę jak historię z “Baśni tysiąca i jednej nocy”. Piękne, odległe, egzotyczne i nie mające wiele wspólnego z rzeczywistością. Okazuje się, że jego historia przestaje być wyjątkiem. “Goniec Polski” przedstawia kilka podobnych (“Przystanek Anglia, cel podróży Dubaj”, do poczytania tutaj).
Dubaj staje się coraz większą mekką inwestycyjną, interesują się nim rozmaici bogacze, w tym dużo Brytyjczyków. A Polacy, jak wynika z tekstu “Gońca”, najczęściej wyjeżdżają właśnie za znajomymi Anglikami, którzy często przenoszą całą firmę, razem z sekretarkami, sprzątaczkami etc. Bo szukanie szczęścia (i słońca!) w malutkim, za to gęsto zaludnionym emiracie to już nie egzotyczna zachcianka, ale po prostu przepustka do wielkich pieniędzy.
Tekst z “Gońca” wygląda mi na dość powierzchowny i nie oddający do końca tego, o co chodzi w polskiej emigracji do Dubaju (czemu, do cholery ciężkiej, oni wszyscy pracują w branży ochroniarskiej? Ja bym chętnie poczytała o innych branżach ;>), mimo to lepszego opracowania o Polakach w Dubaju do tej pory nie spotkałam. A i polskie media milczą o tym, jak się okazuje, wcale nie tak niecodziennym kierunku polskich emigrantów. Więc “Przystanek Anglia, cel podróży Dubaj” czyta się nieźle, bo pokazuje zjawisko dla wielu Polaków nowe i kompletnie zaskakujące.
A teraz… trzy, cztery… i wszyscy rzucamy się na “Gońca”… ;)
by Marta Wawrzyn, 24.06.2007, godz. 23.04